Przejdź do treści
4models wiedza i praktyczna nauka modelingu Warsztaty i sesje

Czy modelka musi znać angielski? Języki obce w pracy modelki

W skrócie:

Na start w Polsce angielski nie jest potrzebny, ale przy pracy za granicą staje się narzędziem pracy, a agencja zwykle sprawdza go, zanim wyśle Cię na kontrakt. Wystarczy poziom komunikatywny, byle obejmował polecenia na planie, wiadomości od bookera i umiejętność powiedzenia, że coś jest nie tak.

języki obce w modelingu
Czas czytania
8 minut czytania
Opracowanie i redakcja merytoryczna
Grzegorz Pońc
Ostatnia aktualizacja

Na pytanie „czy modelka musi znać języki obce?” uczciwa odpowiedź brzmi: na start w Polsce nie, przy pracy za granicą angielski przestaje być dodatkiem i staje się narzędziem pracy. Agencja nie odrzuci Cię za słaby angielski tak, jak może odrzucić za wzrost, ale może nie wysłać Cię na kontrakt, dopóki nie będzie pewna, że poradzisz sobie sama w obcym mieście.

Dlatego ten tekst nie jest zachętą do zapisania się na pięć kursów naraz. Pokazuje, kiedy język faktycznie jest potrzebny, jaki poziom wystarcza, czego nauczyć się najpierw i gdzie słaby angielski przestaje być niewygodą, a zaczyna być ryzykiem.

Spis treści 7 sekcji

Czy do agencji w Polsce trzeba znać angielski?

Nie. Zgłoszenie, rozmowa z bookerem, większość castingów i zleceń w Polsce odbywa się po polsku. Polska agencja przyjmuje nowe twarze za wygląd, potencjał i to, jak pracują przed aparatem, a nie za certyfikat językowy. Jeśli dopiero zaczynasz, język nie powinien być powodem, żeby odkładać zgłoszenie. Jak zacząć bez doświadczenia, opisujemy w tekście Jak zostać modelką lub modelem?

Angielski zaczyna się pojawiać szybciej, niż się wydaje, nawet bez wyjazdu. Na plan w Polsce przyjeżdża zagraniczny fotograf albo klient, część briefów i call sheetów jest po angielsku, a na go-see przychodzi przedstawiciel agencji z innego kraju. Jak wygląda takie spotkanie, opisujemy w tekście Go-see z zagraniczną agencją. Wtedy wystarczy, że zrozumiesz pytania i odpowiesz prostymi zdaniami. Nikt nie oczekuje wykładu o Szekspirze.

Dlaczego za granicą angielski jest koniecznością?

Bo za granicą jesteś sama z kalendarzem, którego nikt nie przetłumaczy. Agencja wysyła rano listę castingów z adresami, booker dzwoni z opcją na jutro, klient zmienia godzinę fittingu, a współlokatorka z Brazylii ma własne castingi i nie będzie Twoją tłumaczką. Na kontrakcie w Mediolanie, Paryżu, Londynie, Stambule czy Tokio językiem pracy w agencji i na planie jest zwykle angielski, bo ekipy są międzynarodowe.

Słaby angielski nie oznacza, że nic nie zarobisz. Oznacza, że będziesz wolniejsza na castingach, łatwiej coś Ci umknie w grafiku, a booker szybciej uzna, że łatwiej pracuje się z kimś, kto odbiera telefon i od razu rozumie, o co chodzi. W branży, w której na jedno miejsce jest kilkadziesiąt dziewczyn, „łatwiej się z nią pracuje” to realny argument.

Dlatego agencja macierzysta zwykle sprawdza angielski, zanim wyśle Cię na kontrakt. Czasem wprost, czasem w zwykłej rozmowie, która przypadkiem odbywa się po angielsku. Jeśli usłyszysz „najpierw podszlifuj język”, to nie jest wymówka, tylko ocena ryzyka. Co jeszcze trzeba sprawdzić przed takim wyjazdem, opisujemy w poradniku Praca w modelingu za granicą.

Jaki poziom angielskiego wystarczy?

Komunikatywny, a nie egzaminacyjny. Nie potrzebujesz gramatyki na piątkę, tylko ucha, które rozumie mówioną angielszczyznę, i odwagi, żeby odpowiadać z błędami. W praktyce chodzi o cztery umiejętności:

  1. Rozumieć polecenia na planie. Fotograf nie będzie czekał, aż przetłumaczysz sobie zdanie w telefonie.
  2. Przedstawić się na castingu. Imię, wiek, skąd jesteś, od kiedy pracujesz, co ostatnio robiłaś. Trzydzieści sekund, które warto mieć przećwiczone.
  3. Ogarnąć wiadomość od bookera i call sheet. Adres, godzina, call time, co zabrać, kto jest osobą kontaktową. Tu akurat telefon z tłumaczem zrobi większość roboty, byleś wiedziała, czego w takim dokumencie szukać. Opisujemy to w tekście Call sheet i dzień zlecenia modelki.
  4. Powiedzieć, że coś jest nie tak. Że jesteś chora, że czegoś nie rozumiesz, że nie zgadzasz się na coś, czego nie ustalono, że nie dostałaś pieniędzy. To najważniejszy punkt z całej listy i o nim więcej niżej.

Czego nauczyć się najpierw?

Mówienia i rozumienia ze słuchu. Prawie wyłącznie. Polska szkoła często uczy angielskiego tak, żeby dało się zdać sprawdzian, a nie dogadać z fotografem. Można mieć czwórkę z kartkówki, znać czas Present Perfect Continuous i nie zrozumieć zdania „move a bit to your left” wypowiedzianego szybko przez Włocha. Do tego wiele osób wymawia słowa tak, jak są napisane, co w angielskim kończy się ciekawie. Z naszego doświadczenia wynika, że szkolne nawyki potrafią bardziej przeszkadzać, niż gdyby ktoś zaczynał od zera na miejscu. Dobre szkoły językowe uczą inaczej, ale nie wszystkie, więc przed zapisem zapytajcie, ile czasu na zajęciach się mówi.

Czasu nie jest nieskończenie dużo, więc postawcie na język mówiony w niemal stu procentach. Tekst pisany przetłumaczy dziś telefon, a jeśli dokument jest ważny, można dać go tłumaczowi albo przynajmniej wrzucić do AI, żeby zrozumieć sens. Rozmowy na castingu ani polecenia fotografa w trakcie zdjęć telefon za Ciebie nie przetłumaczy. Zacznij od słownictwa z planu i castingu, a nie od listy czasowników nieregularnych. Kilkadziesiąt zwrotów pokrywa większość tego, co usłyszysz przed aparatem. Część z nich brzmi tak samo po polsku, bo branża i tak mówi po angielsku, tylko z polskim akcentem.

  • Na planie: chin down / chin up (broda w dół, w górę), turn to the left (obróć się w lewo), shoulders down (opuść barki), relax your hands (rozluźnij dłonie), look into the camera / look away (patrz w obiektyw, odwróć wzrok), hold it (zostań tak), one more (jeszcze raz), slower (wolniej), walk towards me (idź w moją stronę).
  • W agencji: casting, go-see, option, confirmed, fitting, call time, wardrobe, digitals, book, booker. Większość z nich znasz już z polskich tekstów o modelingu.
  • Gdy czegoś nie rozumiesz: Sorry, could you repeat that?, Could you show me?, Do you mean my left or your left? To ostatnie przyda się częściej, niż myślisz.

Najlepszy trening? Oglądaj filmy zza kulis sesji i castingów po angielsku, bez napisów, i powtarzaj na głos, co mówi fotograf, z jego wymową, a nie z tą z zeszytu. Nagraj się, jak przedstawiasz się na castingu, i posłuchaj. Brzmi jak zadanie domowe, ale działa szybciej niż podręcznik, bo uczysz się dokładnie tych zdań, które usłyszysz. Jak pogodzić naukę z castingami i wyjazdami, piszemy w tekście Szkoła i modeling.

Kiedy słaby angielski staje się ryzykiem, a nie niewygodą?

Wtedy, gdy od zrozumienia zależy Twoje bezpieczeństwo albo pieniądze. Nieporozumienie przy pozie kończy się jednym nieudanym kadrem. Nieporozumienie przy umowie, zakwaterowaniu albo rozliczeniu może kosztować kilka tysięcy złotych albo postawić Cię w sytuacji, z której trudno wyjść.

  • Umowa i rozliczenie. Jeśli dokument jest po angielsku, a nie rozumiesz każdego zdania, nie podpisuj go „bo wszyscy podpisują”. To sygnał, żeby zatrzymać się i poprosić o czas na tłumaczenie. AI pomoże zrozumieć ogólny sens, ale przy umowie, od której zależą pieniądze albo wyjazd, lepiej zapłacić tłumaczowi niż później za własne domysły. Przy osobie niepełnoletniej umowę czyta i podpisuje rodzic albo opiekun, a obce słowa w zestawieniu kosztów (advance, expenses, deduction) warto przetłumaczyć, zanim cokolwiek zostanie zaakceptowane. Więcej o tym w tekstach Kontrakt z agencją modelingową i Co oznacza „dług modelki”.
  • Sytuacje na planie i poza nim. Musisz umieć powiedzieć No, this was not agreed (nie, tego nie ustalaliśmy) i I need to call my agency (muszę zadzwonić do agencji). Jeśli nie umiesz tego powiedzieć, trudno Ci będzie odmówić czegoś, na co się nie zgadzasz.
  • Zdrowie. Choroba, alergia, uraz, wizyta u lekarza. Zapisz w telefonie po angielsku swoje leki, alergie i numer ubezpieczenia, zanim będą potrzebne, a nie wtedy, gdy będą potrzebne.
  • Zaproszenia po pracy. Imprezy, kolacje z „ważnymi ludźmi”, darmowe drinki. Ktoś, kto nie rozumie dobrze, na co się zgadza, łatwiej przyjmuje zaproszenie, którego nie powinien. Jak sprawdzić takie propozycje, opisujemy w tekście Modelka dostała zaproszenie na imprezę VIP.

Rodzic nie musi mówić po angielsku, żeby pomóc. Wystarczy, że przed wyjazdem razem sprawdzicie, czy córka potrafi powiedzieć te cztery rzeczy z listy wyżej, i że ma zapisane numery do agencji macierzystej i do Was. Decyzja o wyjeździe niepełnoletniej osoby należy do rodzica, a poziom języka jest jednym z rozsądnych kryteriów tej decyzji.

A języki lokalne: francuski, włoski, japoński?

W pracy wystarczy zwykle angielski. W Paryżu czy Mediolanie agencja i ekipa mówią po angielsku, ale już w sklepie, aptece, na ulicy albo w rozmowie z kierowcą angielski bywa mniej oczywisty. W Azji agencje zwykle mają osoby mówiące po angielsku i pomagają z logistyką, a poza nimi bywa różnie.

Przed wyjazdem jest jedno minimum, którego nie warto pomijać, i dotyczy bezpieczeństwa, a nie kultury. W języku kraju, do którego jedziesz, naucz się mówić głośno i wyraźnie:

  • „nie”,
  • „nie, dziękuję”,
  • „pomocy” albo „ratunku”,
  • „nie rozumiem po włosku (francusku, japońsku), mówię po angielsku”.

Zapisz też w telefonie numer alarmowy tego kraju i adres swojego mieszkania w lokalnym zapisie, żeby dało się go pokazać taksówkarzowi albo przechodniowi. Reszta, czyli „dzień dobry”, „przepraszam” i „smacznego”, to kultura. Bywa ważna i ludzie ją doceniają, ale nie jest tak istotna jak to, żeby w razie problemu ktoś od razu zrozumiał, że mówisz „nie”.

Czy znajomość języków daje więcej zleceń?

Sama w sobie nie. Klient wybiera modelkę za wygląd i pracę przed aparatem, a nie za poziom francuskiego. Języki działają pośrednio: agencja chętniej wysyła na kontrakt kogoś, kto sobie poradzi, booker chętniej poleca kogoś, z kim łatwo się dogadać, a na castingu łatwiej zostać zapamiętaną, jeśli potrafisz powiedzieć coś więcej niż „hello”. Przy reklamach z dialogiem albo nagraniach wideo język bywa wymagany wprost, ale to osobna kategoria zleceń.

Jeśli więc masz do wyboru: kolejna płatna sesja do portfolio albo kilka miesięcy porządnej nauki angielskiego przed planowanym wyjazdem, to drugie zwykle zrobi więcej dla Twojej pracy za granicą. I przyda się także wtedy, gdy z modelingu nic nie wyjdzie, czego o kolejnej sesji do portfolio nie zawsze da się powiedzieć.