Jeśli jesteś w agencji i słyszysz, że klient szuka modelki na „sesję katalogową”, warto wiedzieć jedno: ta nazwa jest dziś dość nieprecyzyjna.
Kiedyś katalog oznaczał głównie drukowany materiał z kolekcją marki. Dziś większość zdjęć modowych trafia do sklepów internetowych, social mediów, kampanii online, newsletterów i lookbooków. Dlatego słowo „katalog” często funkcjonuje jako skrót, ale nie zawsze mówi dokładnie, jaki typ pracy Cię czeka.
W praktyce warto dopytać, o który format chodzi.
E-commerce »
To najprostszy do rozpoznania typ zdjęć. Chodzi o pokazanie produktu w sklepie internetowym: przód, bok, tył, detal, fason, długość, materiał.
Tutaj Twoim zadaniem nie jest zrobienie najbardziej efektownego zdjęcia, tylko pokazanie ubrania jasno i powtarzalnie. Liczy się tempo, dokładność i praca dla produktu.
Lookbook »
Lookbook pokazuje kolekcję i styl marki. Może być bardziej estetyczny niż klasyczny e-commerce, ale nadal jest sprzedażowy.
Tutaj nie pokazujesz tylko pojedynczej sukienki czy marynarki. Pokazujesz, jak marka widzi swoje ubrania: klimat, zestawy, sylwetki, sposób noszenia. Masz trochę więcej przestrzeni na pozowanie, ale nadal nie robisz editorialu „pod siebie”.
Reklama lub kampania »
Reklama ma mocniejszy koncept. Tu chodzi nie tylko o ubranie, ale o emocję, wizerunek marki, historię albo konkretną grupę odbiorców.
Modelka może grać większą rolę niż w e-commerce, ale nadal pracuje dla klienta. Liczy się to, czy zdjęcie pasuje do marki i pomaga jej coś zakomunikować.
Editorial »
Editorial to najbardziej artystyczny format. Tu moda może być opowieścią, nastrojem, obrazem, interpretacją.
Nie zawsze chodzi o czytelne pokazanie produktu. Czasem ważniejsze są światło, emocja, gest, napięcie, stylizacja i historia. Editorial może być świetny dla portfolio, ale nie każda „publikacja” ma realną wartość.
Lifestyle
Lifestyle można traktować osobno albo jako język używany w reklamie, lookbooku czy contencie marki.
Tu ubrania lub produkty są pokazane w bardziej naturalnej sytuacji: spacer, kawiarnia, mieszkanie, podróż, spotkanie ze znajomymi. Modelka ma wyglądać wiarygodnie, nie jak ktoś ustawiony tylko do technicznego zdjęcia produktu.
O co powinnaś zapytać przed sesją?
Jeśli słyszysz „sesja katalogowa”, zapytaj spokojnie:
Czy to będzie e-commerce, lookbook, kampania, editorial czy lifestyle?
To nie jest czepianie się słów. To praktyczne pytanie, bo od odpowiedzi zależy, jak masz pracować.
Inaczej pozujesz do sklepu internetowego.
Inaczej do lookbooka.
Inaczej do kampanii.
Inaczej do editorialu.
Podsumowanie
„Sesja katalogowa” to dziś raczej potoczna nazwa niż precyzyjny typ fotografii mody.
Dlatego nie zatrzymuj się na samym słowie „katalog”. Dopytaj, jaki jest cel zdjęć, gdzie będą użyte i czego klient oczekuje.





